A. Nie chodzi mi o to, co może mu się udać, lecz o to, czego on sam pożąda; bo ten, kto pożąda życia wolnego od strachu, z całą pewnością pożąda rzeczy dobrej. Dlatego pożądanie tego rodzaju nie zasługuje na potępienie. W przeciwnym razie będziemy obwiniać wszystkich, którzy pragną dobra. Zatem musimy przyznać, że istnieje taki rodzaj zabójstwa, w którym nie można doszukać się de¬cydującego wpływu tamtego złego pożądania, i fałszywym okaże się twierdzenie, że o niemoralności grzechu roz¬strzyga panująca w nim namiętność; albo też będziemoż¬liwe bezgrzeszne zabójstwo. E. Jeżeli zabójstwo polega na odebraniu życia czło¬wiekowi, może ono w pewnych okolicznościach nie być grzechem. Bo nie wydaje mi się, żeby grzeszył żołnierz, gdy zabija wroga, albo sędzia czy wykonawca jego wyroku pozbawiając życia szkodliwego przestępcę,1 albo wreszcie człowiek, któremu mimo woli i nieświadomie wymknął się cios śmiertelny. A. Zgadzam się. Lecz takich nie mamy zwyczaju na¬zywać zabójcami. Toteż odpowiedz mi, czy według ciebie należy zaliczyć do tego rodzaju zabójców, nie zasługują¬cych nawet na nazwę zabójcy, człowieka, który zabił swego pana bojąc się wielkich męczarni z jego ręki.
| |